Impreza musi być niezapomniana

W tym temacie można pisać, i pisać. Panowie, którzy zakończyli już życie kawalerskie, oraz tego rodzaju imprezy mają już za sobą, wiedzą doskonale o czym mówię.  Jest cała masa możliwości na zorganizowanie takich wypadów. Priorytet jest taki, aby była ona niezapomniana. Klasycznie w filmach widzimy, że często inwestuje się w panie do towarzystwa. Jednak w życiu realnym, raczej planujemy bardziej przyziemnie. Organizowane są wyjazdy w góry, gdzieś nad morze na cały weekend.

Kawalerskie życie i jego wesoły koniec

wieczór kawalerskiAlbo do klubu w miejscu zamieszkania, bądź gdzieś poza nim. Pomysłów jest dużo. Taki najmniej wymagający spraw organizacyjnych, to chyba wyjazd na miasto. Zbieramy wtedy kilku, bądź kilkunastu przyjaciół, lub znajomych. Siadamy razem i wymyślamy do jakiego klubu ruszamy. Najczęściej kończy się to na rezerwacji stolika w jakimś klubie nocnym. Chodzi o to, żeby przyszły pan młody dostał odpowiednią dawkę pozytywnej energii w ostatnich chwilach życia kawalerskiego. Na tym polega wieczór kawalerski, prawda? Wybór klubu raczej nie jest zbyt skomplikowany. Nie ważne, w jakim mieście obecnie mieszkamy. W każdym miejscu na ziemi, znajdziemy lokal, w którym będziemy się dobrze bawić. Zwłaszcza jeżeli chodzi o taką specjalną okazję, jak wieczór kawalerski. Kobiety mają trochę trudniej. U nich podobne imprezy planuje się pewnie przez miesiąc. Jako, że autorem tej historii jest dziewczyna, to wiem, że faktycznie tak jest, a wieczór kawalerski jest o wiele prostszy do zorganizowania. W mieście jest wiele lokali, które zagwarantować mogą rozrywkę. Zawsze można rozpalić ognisko gdzieś na plaży, albo zrobić grilla z tej okazji. Gdy mamy okres zimowy, to może być jakaś impreza w domu. Jest masa możliwości, trzeba tylko chęci do ich realizacji. Wieczory kawalerskie są zazwyczaj udane. Zawsze są jakieś wspomnienia. Zdarza się nawet spóźnienie na własny ślub. To już się zdarza po bardziej udanych wyjazdach daleko. Jak to miało miejsce na ślubie mojej ciotki. Kiedy to jej przyszły mąż, na własny ślub jechał spóźniony prosto z lotniska. Niesamowite.

Przez chwilę myślałam wtedy, ze ciocia zrezygnuje, i ucieknie spod ołtarza. Na szczęście tak się nie stało. Tomasz, jej obecny mąż, ma ogromne zdolności, do przekonywania jej do różnych dziwnych rzeczy. Zwłaszcza wtedy, kiedy sam coś nabroi. Ale kochają się, więc staram się nie reagować kiedy on przesadza. Trzeba jednak mu przyznać, ze jego właśnie wieczór kawalerski, mógłby przejść do historii. Oczywiście szczegółów nie znam, i chyba nie chcę ich znać. Ale wiem, że postarali się jego przyjaciele, aby miał co wspominać na starość.